Czy wiesz, że nawet zdrowa dieta i suplementy mogą nie wystarczyć, gdy Twój organizm jest w ciągłym stresie? Kortyzol – hormon stresu – potrafi wykończyć ciało od środka: powoduje zmęczenie, insulinooporność, opuchliznę i nasila stany zapalne. W tym artykule opowiadam, jak codzienny stres zniszczył mój organizm i co naprawdę pomogło mi go wyciszyć.

Spis treści
- Codzienność z endometriozą to ciągłe napięcie
- Czym właściwie jest kortyzol?
- Co robi kortyzol, gdy jest go za dużo?
- Co pomogło mi wyciszyć kortyzol?
- Co jeszcze pomaga obniżyć kortyzol?
- Podsumowanie
Codzienność z endometriozą to ciągłe napięcie
Jeszcze niedawno byłam przekonana, że robię wszystko „jak trzeba”. Jadłam zdrowo. Gotowałam. Suplementowałam się. Czytałam etykiety. A mimo to…przytyłam, miałam wieczne wahania nastroju, puchłam, bolał mnie brzuch, czułam mgłę mózgową, zmęczenie i bezradność.
W końcu zrobiłam badania. I wtedy się okazało: insulinooporność. Ale jak to możliwe? Przecież:
- nie jadłam słodyczy,
- nie piłam coli,
- trenowałam lekko w domu,
- brałam magnez, adaptogeny, zioła.
Ale… byłam kompletnie niewyspana i przepracowana.
Mój synek budził się co 40 minut każdej nocy. Przez wiele miesięcy. W dzień? Praca, obowiązki, opieka, dom. Codzienne „ogarnianie wszystkiego”, choć sama byłam na skraju. To był kortyzolowy rollercoaster. I żadna dieta nie była w stanie tego zatrzymać.
Czym właściwie jest kortyzol?
Kortyzol to hormon stresu. Ratuje nas w sytuacjach zagrożenia – ale gdy jest stale podwyższony, zaczyna działać przeciwko nam. U kobiet z endometriozą kortyzol bywa wyjątkowo wysoki.
Dlaczego? Bo codzienność z tą chorobą to ciągłe napięcie:
- nie wiesz, czy jutro wstaniesz bez bólu,
- nie planujesz miesiąca, bo boisz się okresu,
- odwołujesz spotkania, rezygnujesz z aktywności,
- żyjesz w napięciu – psychicznym i fizycznym.
Co robi kortyzol, gdy jest go za dużo?
- zatrzymuje wodę i powoduje opuchliznę,
- podnosi glukozę we krwi → insulinooporność,
- zaburza wchłanianie składników odżywczych,
- utrudnia odchudzanie, nawet przy dobrej diecie,
- nasila stany zapalne (a przecież to one napędzają endometriozę),
- powoduje rozregulowanie cyklu i większe bóle menstruacyjne,
- niszczy mikrobiom i barierę jelitową,
- sprawia, że budzisz się już zmęczona.
U mnie skończyło się insulinoopornością. Nie dlatego, że jadłam źle. Tylko dlatego, że mój organizm był non stop w trybie alarmowym. To właśnie wtedy zrozumiałam, że zdrowie to nie tylko talerz. Zdrowie to też SEN, SPOKÓJ, RUCH i REGENERACJA.
Co pomogło mi wyciszyć kortyzol?
Delikatny ruch, a nie siłownia. Zrezygnowałam z intensywnych ćwiczeń, które tylko pogarszały sprawę.
Zamiast tego:
- poranny spacer z oddechem,
- kilka minut rozciągania,
- taniec w kuchni,
- joga na macie z dzieckiem obok.
To nie musi być trening. To ma być sygnał dla ciała: „jesteś bezpieczna”. Sen – choćby po kawałku. Wiedziałam, że przy dziecku nie wyśpię się idealnie. Ale przestałam robić sobie dodatkową krzywdę.
- kładłam się wcześniej,
- nie scrollowałam w łóżku,
- spałam z dziećmi, żeby nie tracić czasu na wstawanie,
- robiłam drzemki, kiedy się dało.
Sen stał się terapią. Bez niego nic się nie regeneruje.
Co jeszcze pomaga obniżyć kortyzol?
- stałe, odżywcze posiłki (nie owsianka na zimno i nie gotowe danie ze sklepu),
- mniej kawy – więcej ciepłej wody z cytryną,
- kontakt z naturą – nawet 10 minut dziennie,
- ograniczenie bodźców – mniej telefonu, mniej hałasu,
- medytacja (choćby 3 minuty z zamkniętymi oczami),
- świadome oddychanie – powolne, głębokie, z wydłużonym wydechem,
- Spokojne wieczory – bez obowiązków i napięcia.
Podsumowanie
I najważniejsze…To nie tylko kwestia estetyki. Kortyzol to realne zagrożenie zdrowotne, zwłaszcza przy endometriozie.
Jego nadmiar:
- zwiększa stany zapalne,
- nasila ból,
- osłabia odporność,
- rozwala hormony,
- przyczynia się do niepłodności i insulinooporności.
Zmiana stylu życia to nie fanaberia. To wybór zdrowia, spokoju i szacunku do własnego ciała.
Ściskam Cię mocno,
Weronika
Słowa kluczowe: endometrioza, stres, kortyzol, hormon stresu, ciągłe napięcie, tryb alarmowy