Kim jestem?
Nazywam się Weronika Gęsina i jestem tu po to, aby pomóc Ci w Twojej drodze do bardziej komfortowego życia i wesprzeć Cię na każdym jej etapie. Uczęszczam do szkoły naturoterapii i fitoterapii, a moje podejście łączy w sobie ciało i duszę. Dzięki trzyletniej podróży, jaką przeżyłam, jestem szczęśliwą, zdrową mamą dwójki wspaniałych dzieci. Odszedł ból i poczułam niebywałą ulgę.
Ja dałam radę wyjść z endometriozy i Ty również możesz!
„W to, co wierzymy, staje się naszym doświadczeniem”.
To piękne zdanie usłyszałam kiedyś jadąc samochodem, słuchając audiobooka Agnieszki Maciąg „Twoja wewnętrzna moc”. Ty również masz tę moc – musisz tylko wejść w głąb siebie, by ją odkryć i wykorzystać w pełni. Chcę pomóc Ci dostrzec tę siłę i nauczyć się nią posługiwać.
Zapraszam Cię do wspólnej podróży, w której odkryjemy Twoją wewnętrzną moc. W moich artykułach, mediach społecznościowych i materiałach znajdziesz inspirację i wsparcie, które pomogą Ci naturalnie wspierać organizm w walce z endometriozą, odzyskać zdrowie i poczuć prawdziwe szczęście.
To przestrzeń dla Ciebie – pełna wsparcia, zrozumienia i naturalnych sposobów na odzyskanie równowagi. Chcę, abyś uwierzyła, że zdrowie jest w zasięgu Twoich rąk. Jesteśmy w tym razem!
Początek mojej podróży
Moja podróż z endometriozą zaczęła się ponad 10 lat temu. Już w wieku szkolnym doświadczałam okropnych bóli, które były tak intensywne, że uniemożliwiały mi normalne funkcjonowanie. Mimo tych trudności, przez długi czas nie wiedziałam, co jest ich przyczyną. Dopiero kilka lat później, gdy usłyszałam od lekarza diagnozę – endometrioza głęboko naciekająca – zaczęłam rozumieć, z czym naprawdę się zmagam.
Nie miałam wtedy pojęcia, czym dokładnie jest ta choroba ani jak sobie z nią radzić. Ginekolog wyjaśnił mi, jakie są dostępne metody leczenia oraz potencjalne skutki choroby. Wróciłam do domu pełna obaw i zaczęłam szukać informacji na własną rękę. To był bardzo trudny czas – przerażenie i rozpacz towarzyszyły mi każdego dnia. W każdym artykule, na który trafiałam w Internecie, czytałam o bólu, cierpieniu, braku skutecznych metod leczenia i ryzyku niepłodności.
Byłam zagubiona i przerażona, ale to był także moment, w którym postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i szukać rozwiązań, które pomogą mi odzyskać kontrolę nad swoim życiem.
Szukałam pomocy
Kilka dni po diagnozie postanowiłam wziąć udział w wykładzie zorganizowanym przez lekarzy ginekologów i chirurgów. To właśnie wtedy, siedząc na tej sali, po raz pierwszy naprawdę zdałam sobie sprawę, z czym tak naprawdę walczę. Lekarze opisywali szczegółowo metody leczenia i procedury operacyjne, a na końcu spotkania na scenę weszła kobieta, która była w trakcie procesu leczenia.
Kiedy zaczęła opowiadać swoją historię, emocje przepełniły salę. Pokazała blizny po siedmiu operacjach, mówiła o bólu – zarówno fizycznym, jak i psychicznym – który towarzyszył jej każdego dnia. Jej słowa uderzyły mnie prosto w serce. Każde zdanie było przypomnieniem, że ta choroba to nie tylko walka z ciałem, ale też z umysłem, z własnymi emocjami. Czułam, jak narasta we mnie lęk i niepewność co do przyszłości.
Rozejrzałam się po sali i zobaczyłam twarze innych – większość z nich to pary, które były już po trzydziestce. W ich oczach widziałam mieszankę bólu, zmęczenia, ale też ogromnej nadziei. Nadziei, że znajdą sposób na lepsze życie, na ulgę od cierpienia. I wtedy dotarło do mnie, że nie jestem sama. Że wiele kobiet przechodzi przez to samo piekło i że każda z nas na swój sposób walczy o siebie.
Po kongresie poszłam prosto do samochodu. W mojej głowie panował chaos. Czułam pustkę, a jednocześnie myśli kłębiły się we mnie jak burza. Łzy płynęły bez końca, jakby nic nie mogło ich zatrzymać. Byłam tak roztrzęsiona, że nie mogłam prowadzić. Po prostu siedziałam w samochodzie i płakałam, czując, jak ciężar tej choroby mnie przygniata.
W tamtym momencie zdałam sobie sprawę, jak potężna jest endometrioza, ale też, że w tej walce nie jesteśmy same. Każda z nas, choć na różnych etapach drogi, jest częścią tej wspólnoty kobiet, które codziennie walczą o siebie, swoje zdrowie i lepszą przyszłość.
Ta choroba spadła na mnie nagle, zupełnie niespodziewanie. Nie mogłam się na nią przygotować. Regularnie chodziłam do lekarzy, wykonywałam wszystkie zalecane badania, starałam się dbać o swoje zdrowie. Z powodu bólu miesiączkowego odwiedziłam aż siedmiu różnych ginekologów. Niestety, żaden z nich nie potrafił znaleźć przyczyny moich dolegliwości. Zawsze słyszałam, że „taka moja uroda” i że ból zniknie, gdy urodzę dziecko. Leki przeciwbólowe nie przynosiły ulgi, ale mimo to, zaufałam lekarzom. Szczerze mówiąc, nawet nie szukałam w Internecie przyczyn mojego bólu. Uwierzyłam, że taki jest mój los i muszę go zaakceptować.
Dzięki wsparciu bliskich udało mi się podnieść i zacząć bardziej świadomie podejść do swojej sytuacji. Wiedziałam, że muszę coś zmienić. Lekarz zaproponował mi kilka sposobów leczenia, ale żaden z nich nie dawał gwarancji wyleczenia. Wszystkie opcje miały na celu jedynie „zaleczenie” objawów, a ja pragnęłam czegoś więcej – chciałam wyleczyć swoje ciało i mieć szansę na to, by naturalnie zajść w ciążę.
Zaczęłam szukać informacji na własną rękę. Czytając książki, artykuły i badania naukowe, natrafiłam na naturalne sposoby wspierania organizmu w przypadku endometriozy. To odkrycie nie tylko mnie zainspirowało, ale również zmotywowało do działania. Chciałam zrozumieć więcej, dlatego postanowiłam kształcić się w kierunkach dietetyki i naturopatii.
Moja przemiana
Moja przemiana zaczęła się od wprowadzenia zmian w diecie i zdrowych nawyków żywieniowych. Zrozumiałam, że kluczem do poprawy zdrowia jest oczyszczenie i odżywienie organizmu, a także eliminacja toksycznych produktów, które miały negatywny wpływ na moje samopoczucie.
Ale nie zatrzymałam się tylko na zdrowiu fizycznym – równie ważne było dla mnie zadbanie o moje zdrowie psychiczne. Nauczyłam się, jak ważne jest wsłuchiwanie się w siebie, radzenie sobie ze stresem i budowanie równowagi emocjonalnej.
W końcu nadszedł ten dzień
Wtedy zobaczyłam pierwsze efekty moich działań. Mój miesiączkowy koszmar ustąpił. Bez skrzepów, bez bólu. To było jak cud! Wierzyłam, że to tylko chwilowa ulga, ale od tamtego dnia moje życie zmieniło się na zawsze. Szczęście, które odczułam, kiedy odkryłam, że przeszywający ból odszedł, nie miało porównania. Razem z nim zniknęła mroczna czekoladowa torbiel, którą wykrył u mnie ginekolog. Dziś patrzę na siebie z innej perspektywy i z pewnością, że mogę pokonać wszystko.
Naturalne sposoby są skuteczne, jednak wymaga cierpliwości i czasu, aby zauważyć jego efekty. W przeciwieństwie do szybkich rozwiązań farmaceutycznych, wymagają one długotrwałego stosowania, zanim zobaczymy trwałe rezultaty. To proces, który obejmuje zmiany w diecie, stylu życia, suplementacji i innych naturalnych terapiach, które działają powoli, ale skutecznie na organizm.
Dzięki regularnemu stosowaniu tych metod organizm stopniowo przywraca równowagę i zdolność do samodzielnego leczenia, co może przynieść długotrwałe korzyści dla zdrowia.
Dlatego ważne jest, aby być cierpliwym i konsekwentnym w stosowaniu naturalnych metod, ponieważ efekty mogą być znaczne, ale czasem wymagają czasu, aby się ujawnić.
Jak jest teraz?
Moja podróż ku naturalnemu uzdrowieniu trwała ponad trzy lata. Była pełna wyzwań, ale także cennych lekcji. Dzięki determinacji, konsekwencji i cierpliwości stopniowo zaczęłam odzyskiwać kontrolę nad swoim zdrowiem. Choć droga była długa i nie zawsze łatwa, każdy krok przynosił mi nadzieję na lepsze jutro.
Dziś wiem, że zmiana nie przychodzi od razu, ale warto podjąć ten wysiłek. Jeśli i Ty czujesz, że stoisz na rozdrożu, pamiętaj, że nigdy nie jesteś sama. Nawet najmniejsza zmiana może być początkiem wielkiej przemiany. Warto uwierzyć w swoje siły i iść naprzód, bo zdrowie i dobre samopoczucie są w zasięgu Twoich rąk. W tej podróży każda z nas może znaleźć wsparcie i nadzieję.
Posłuchaj o mojej historii!
Napisz do mnie!
Masz jakieś pytania bądź wątpliwości? Nie jesteś pewna, czy moje szkolenia są dla Ciebie? Wypełnij formularz i napisz mi o tym!
Lub wyślij do mnie wiadomość na:
hello@mojeqi.pl